***Hazel***
Jocelyn nie daje mi czasu na myślenie.
To pierwsza rzecz, na którą zwracam uwagę.
Drugą jest mrożona kawa, którą mam już w dłoni, zanim w ogóle zdążę zorientować się, że przestałyśmy iść.
– Pij – rozkazuje, popychając kubek w stronę moich ust. – Aż cała wibrujesz.
– Wcale nie...
– Absolutnie wibrujesz – mówi. – I nie piłaś jeszcze kofeiny, co oznacza, że zaraz będzie gorzej.
Nie myli s
















