***Hazel***
Tym razem budzę się powoli.
Nie z krzykiem. Nie ze strachu.
Tylko od cichego szelestu materiału.
Przez chwilę nie pamiętam, gdzie jestem. Pościel jest bardziej miękka niż moja. Materac twardszy. Powietrze pachnie delikatnie czystą pościelą i tą drogą wodą kolońską, której używa Gideon i która zdaje się przylegać do wszystkiego w tym pokoju.
Wtedy ją dostrzegam.
Jakaś nieznajoma kobieta
















