***Hazel***
Późnym popołudniem budynek uznał, że służę za rozrywkę.
Zaczyna się subtelnie. Jak zawsze.
Pauza, zanim ktoś się do mnie odezwie. Spojrzenie, które trwa zbyt długo. Głosy, które cichną, gdy przechodzę, i podnoszą się znowu, gdy tylko znikam. Rodzaj uwagi, w którym mniej jest ciekawości, a więcej kalkulacji.
Zwolnienie Blair nie wywołało tylko fali uderzeniowej – ono zdetonowało.
A ten
















