***POV: Gideon***
Blair przenosi ciężar ciała obok skórzanej kanapy, a ciche tarcie sukienki od projektanta jest głośne w ciężkiej ciszy. Nienawidzi spokoju. Napięcie w pokoju jest tak gęste, że można by się nim udławić, a jej brakuje dyscypliny, by je znieść. Jej błyszczące wargi rozchylają się, a szczęka opada, gdy przygotowuje się do wtargnięcia w dynamikę, do której nie należy.
– Gideon, ja...
















