***Hazel***
Ona się tym delektuje. Nie przyszła tu po prawdę – przyszła po reakcję.
Głos Jocelyn przecina ciszę. – Oddaj to.
Dziennikarka się śmieje. – Nie.
Cierpliwość Maxa pęka jak gumka recepturka. – Kobieto, jesteś jakieś trzy sekundy od bycia wyniesioną stąd jak składane krzesło.
– Tylko mnie dotknij – mówi, a w jej dłoni pojawia się telefon, niczym broń – a wasza firma dostanie pozew, nagłów
















