***Hazel***
Jocelyn nawet nie bierze oddechu, zanim odpowiada.
– Zaczęło się od telefonu – mówi, pochylając się do przodu. – To był początek.
Detektyw Navarro zerka na nią, po czym znów na mnie. – Telefonu?
Kiwam głową.
– Tak – mówię. – To był pierwszy raz.
Navarro klika długopisem. – Proszę mnie przez to przeprowadzić.
Splata dłonie na kolanach, żeby nie drżały.
– Zadzwonił do mnie bezpośrednio –
















