***Gideon***
Patrzę, jak Hazel zjawia się dziesięć minut przed czasem.
Oczywiście, że tak.
Zatrzymuje się tuż po wejściu do restauracji, omiatając wzrokiem prywatną salę, którą wynajęliśmy, jakby katalogowała wyjścia, źródła światła, rozmieszczenie przestrzeni. Nie jest zdenerwowana. Analizuje. Jest różnica i ja ją rozpoznaję, ponieważ robię dokładnie to samo.
Max siedzi obok mnie w samochodzie, z
















