***Hazel***
Kiedy wybija wpół do szóstej, czuję się, jakbym miała głowę wypchaną watą.
Kończę to, co robię, bo to właśnie zawsze robię. Zamykam karty w przeglądarce. Przekierowuję ostatnie połączenie. Porządkuję biurko, które nigdy nie wydaje się być uporządkowane, niezależnie od tego, jak często je sprzątam.
Kiedy wstaję, Jocelyn natychmiast podnosi wzrok.
– Wszystko w porządku? – pyta, z góry zn
















