***POV: Gideon***
Surowy, niezwykle wyraźny blask nagrania z monitoringu przecina smolistą czerń mojego gabinetu w penthousie. Linia horyzontu za oknem pozostaje jedynie siatką obojętnych świateł, ślepą na to, co dzieje się na moim piętrze. Przesuwam kursor z powrotem wzdłuż osi czasu. Sygnatura czasowa cofa się, a liczby migają w błyskawicznym tempie, dopóki nie zatrzymują się tuż po północy.
Opi
















