***Hazel***
Samochód ledwie się zatrzymuje, gdy ich widzę.
Vany.
Statywy.
Grupki ludzi stłoczone na chodniku przed Thorne Industries, jakby czekali tam od godzin.
Ściska mnie w żołądku.
– O mój Boże – mruczy obok mnie Jocelyn.
Kamery już się obracają w naszą stronę.
Mikrofony idą w górę.
W chwili, gdy otwierają się drzwi samochodu, zaczynają się krzyki.
– Panie Thorne!
– Panno Hayes!
Błysk.
Błysk.
















