***Hazel***
Kuchnia pachnie kawą, masłem i czymś normalnym.
Już samo to wydaje się małym cudem.
Stoję przy kuchence, przerzucając naleśniki, podczas gdy jajka skwierczą na innej patelni. Nałożyłam już jedną porcję jedzenia, a Preston i Max siedzą przy wyspie kuchennej, jakby zostali zaproszeni na jakiś bardzo dziwny szczyt śniadaniowy.
Z wyuczoną wprawą wsuwam przed nich talerze.
– Proszę – mówię.
















