***Hazel***
W sali konferencyjnej jest za zimno.
Nie pod względem temperatury – emocjonalnie.
Stół jest długi, wypolerowany i celowo onieśmielający. Ciemne drewno. Czarne skórzane krzesła. Widok na panoramę miasta, który ma przypominać wszystkim, kto tu dzierży władzę.
Pięciu mężczyzn. Jedna kobieta – ja.
Już rozmawiają, kiedy wchodzę, ich głosy nakładają się na siebie, a w powietrzu gęstnieje zni
















