***Hazel***
Nie spieszę się z powrotem do biurka.
To by wyglądało na ulgę.
Zamiast tego wchodzę swoim normalnym krokiem, obcasy miarowo stukają o marmurową podłogę, kręgosłup mam wyprostowany, a wyraz twarzy neutralny. Rodzaj spokoju, który przychodzi dopiero po tym, jak przetrawiłaś całą panikę i wyszłaś z drugiej strony ostrzejsza.
Biuro wydaje się inne.
Nie jest ani głośne. Ani ciche.
Jest czuj
















