Zakład pogrzebowy pachnie polerowanym drewnem i liliami.
Jest tu zbyt czysto. Zbyt cicho. Jakby żałoba musiała być zamknięta w tych ścianach i nie mogła wylać się na podłogę.
Wchodzę do środka z Gideonem u mojego boku, z Prestonem tuż za nami, oraz Maxem i Jocelyn ciągnącymi się z tyłu z energią, która zupełnie nie pasuje do takiego miejsca, ale w pewnym sensie jestem za to wdzięczna. Ich zgiełk s
















