***Hazel***
Gideon cofa się, dając mi przestrzeń, zamiast ją zmniejszać.
– Nie ty do tego doprowadziłaś – kontynuuje. – I nie dałaś mu niczego, czego chciał. Dlatego próbował cię złamać.
Śmieję się słabo. – On naprawdę myśli, że jesteś jakimś geniuszem zbrodni.
Usta Gideona drgają bez śladu wesołości. – Nie obchodzi mnie, co on myśli.
Potem, ciszej: – Obchodzi mnie to, co zrobił.
Max krzyżuje rami
















