***Hazel***
Sen przychodzi do mnie początkowo jak coś ostrożnego.
Nie zamierzałam zasnąć.
Jestem świadoma obecności Gideona obok, stałego ciężaru jego ramienia na mojej talii, powolnego unoszenia się i opadania jego klatki piersiowej. Mam świadomość, że jestem w jego łóżku. W łóżku mojego szefa. W jego domu. W centrum życia, które w niczym nie przypomina tego, jakiego spodziewałam się miesiąc temu
















