***POV: Gideon***
Wydałem dziś bezpośredni nakaz ciszy. Żadnych telefonów. Żadnych przerw. Ta dyrektywa nie była sugestią. Była betonowym murem wokół mojego czasu, granicą, za egzekwowanie której ludzie na mojej liście płac otrzymują hojne wynagrodzenie.
Więc kiedy prywatna linia na moim rozległym, mahoniowym biurku przecina ciszę ostrym, elektronicznym trelem, irytacja objawia się w mojej szczęce
















