Zanim zdążę wytknąć mu tę bzdurną odpowiedź, pyta: „Dlaczego zaklnęłaś, zaglądając do lodówki?”.
Fala wstydu sprawia, że moje policzki płoną, zanim mówię: „Wygląda na to, że skończyły mi się pewne niezbędne artykuły spożywcze, w szczególności awokado. Jem je na tostowanej ciabacie każdego ranka na śniadanie”.
Nie musi wiedzieć, że technicznie rzecz biorąc, nie mam *nic* w lodówce i szafkach. Umnie
















