Kiedy po kilku kolejnych zakupach docieramy wreszcie do namiotu piwnego, praktycznie wibruję z niecierpliwości, by zobaczyć jego reakcję, gdy spróbuje jedzenia. Stoły piknikowe są rozrzucone chaotycznie, ale znajdujemy jeden ukryty w spokojniejszym kącie. Siadamy obok siebie, ale nie dotykając się, z jedzeniem rozłożonym przed nami niczym mała uczta.
– Więc – mówię, drocząc się z nim, gdy podnoszę
















