Ten dzień zaczyna się tak samo, jak skończył się poprzedni – źle.
Mój telefon wibruje od aktualizacji mojego zespołu ochrony, z kolejnym ślepym zaułkiem i brakiem potwierdzenia, kto wysłał groźbę ani dlaczego Przymierze dowiedziało się o niej przede mną. Każdy trop jest szeptem albo duchem. Każde nazwisko, które mi podsyłają, wypala się, zanim zdążę do niego dotrzeć. Moi egzekutorzy robią się nies
















