– Nigdy więcej tego nie rób – mówię cicho, lecz z nie mniejszą gwałtownością, spoglądając na nią z góry, uwięzioną w moich ramionach niczym moja ofiara.
*Bano się mnie przez wieki. Władcy klękali przede mną. A mimo to ta kobieta? Ta śmiertelniczka? Myśli, że może mnie pouczać przy moich pracownikach i ujść z życiem?*
Gotuję się, by wyładować na niej swój gniew, ale nagle coś mnie powstrzymuje.
Nie
















