Po prysznicu błąkam się bez celu z powrotem do sypialni, siadam na krawędzi łóżka przykrytego czarnym jedwabiem i wpatruję się w pustą przestrzeń obok mnie.
Powinna tu być. Obok mnie. Z potarganymi włosami, w tej niedorzecznej, za dużej koszulce z jakimś cytatem z książki, kradnąc kołdrę i kopiąc mnie przez sen.
Ale jej tu nie ma.
I tak kładę się i zamykam oczy, licząc na kilka godzin snu.
I po ra
















