Siedzę obok niego na tylnym siedzeniu SUV-a, nogi mam swobodnie skrzyżowane w kostkach, udając, że nie zauważam, jak powietrze wokół Thane'a praktycznie wibruje od tłumionej przemocy. Szczęka mu drga, a wzrok ma laserowo skupiony na oknie, jakby próbował spopielić panoramę miasta samą siłą woli.
Nie odezwał się ani słowem od trzech minut. Co, jak na jego standardy, jest monologiem.
„Zamierzasz kog
















