Zanim późnopopołudniowe słońce zaczyna przecinać podłogę mojego biura niczym złote ostrza, mam za sobą trzy spotkania, dwa podwójne espresso i dokładnie jeden morderczy impuls na godzinę.
Griffin krąży w pobliżu okna z tabletem w dłoni, a jego wzrok przeskakuje między notatkami a mną, jakbym był tykającą bombą. Co, uczciwie mówiąc, nie jest dziś dalekie od prawdy.
Odkasłuje i zaczyna: – Zespół pra
















