Świat zdaje się przechylać pod niebezpiecznym kątem, gdy patrzę, jak moja dłoń zasklepia się na moich oczach, a krawędzie rany powoli zrastają się za sprawą czegoś na kształt czarnej magii. Skóra napina się, krew znika w niebyt, pozostawiając po sobie jedynie najsłabszy ślad w miejscu, gdzie kiedyś był ból, podczas gdy kojące ciepło wsiąka w samą strukturę mojego istnienia.
Patrzę na swoją rękę, o
















