**Harley**
Zaczyna się drugi film, a ja szybko odpływam.
To nie wina filmu – no, może tylko trochę. To jakaś przesadnie dramatyczna komedia romantyczna ze zbyt dużą liczbą scen miłosnych i ścieżką dźwiękową, która bierze siebie samą zbyt poważnie. Ale głównie to wina tego gorącokrwistego ciała obok mnie.
Thane. Jest ciepły, solidny i pachnie jak wszystkie moje najgorsze decyzje zwinięte w jednego,
















