Brzęk kryształów i szelest lnianych serwetek ledwo przebijają się przez szum pod moją skórą. Siedzę przy tym eleganckim, słabo oświetlonym stole jak element układanki wciśnięty na siłę do niewłaściwego pudełka, próbując przypomnieć sobie, jak oddychać, by wyglądało na to, że tu pasuję. Sukienka opina mnie jak sekret, obcasy bolą jak zdrada, a obok mnie siedzi mężczyzna, który jeszcze przed chwilą
















