Powoli budzę się, czując ruch i otulające mnie ciepło. Wyczuwam słabą zmianę w powietrzu, gdy drzwi otwierają się i zamykają.
Zajmuje mi sekundę uświadomienie sobie, że nie jestem już w samochodzie. Jestem w ramionach Thane'a. A on niesie mnie, jakbym ważyła nie więcej niż poduszka z pierza.
Polik mam przyciśnięty do jego ciepłej klatki piersiowej, a jego serce bije mocno i miarowo pod koszulą. Je
















