Świat za oknem samochodu jest rozmazaną plamą miejskich świateł i cieni, zniekształconą przez mgłę, która zaczęła złowieszczo napływać, odkąd odjechaliśmy spod hotelu. Mój policzek przyciśnięty jest do chłodnej skóry tylnego siedzenia i czuję pod sobą warkot opon, miarowy i odległy niczym bicie serca, które nie do końca należy do mnie.
Mike nie odezwał się ani słowem, odkąd pomógł mi wsiąść do sam
















