Pierwszą rzeczą, którą zauważam, budząc się w środowy poranek, jest to, że powietrze wokół mnie ma niewłaściwy smak.
Na materacu obok nie pozostało ani odrobinę ciepła. Żaden delikatny oddech nie omiata mojego obojczyka. W splotach pościeli nie unosi się zapach dzikiego jaśminu i ciętego sarkazmu. Panuje tu jedynie sterylna cisza, zbyt czysta i nienaruszona. Jakby to łóżko nigdy nie zaznało życia,
















