We wtorek w południe jestem o jeden szorstki komentarz od zakończenia czyjegoś rodu.
Biuro to symfonia wszystkiego, czego nienawidzę: dzwoniących telefonów, ludzi oddychających zbyt głośno i Griffina nucącego pod nosem, jakby nie cenił swojego życia.
Próbuję skupić się na rozłożonych przede mną raportach kwartalnych. Przychody wzrosły, więc akcjonariusze są zadowoleni. A nasze prognozy wzrostu bij
















