Kroki Harley odbijają się we mnie echem długo po tym, jak znika za drzwiami sali balowej. Słyszę je jak rytm, za którym nie potrafię nadążyć, stają się coraz słabsze, aż znikają całkowicie.
Nie ruszam się. Nie od razu. Szczękę mam zaciśniętą, a palce zaciskają się na nóżce kieliszka z winem tak mocno, że kryształ może pęknąć w każdej sekundzie. Ale utrzymuję elegancką postawę, jakby nic się nie st
















