Zaczyna się od lęku.
Budzę się późno, w ten rodzaj późnej pory, który sprawia wrażenie, jakby się oszukało słońce w jego pracy. Sobota ma być moim dniem wolnym, ale zamiast wolności, jestem owinięta w duszącą folię spiralujących myśli i zerowej motywacji. Nie ma sklepu do otwarcia, nie ma gadatliwych klientów, którzy odwróciliby moją uwagę – tylko cały cholerny dzień na marynowanie się we własnej
















