„Dzień dobry, cieszę się, że czujesz się lepiej” – jej melodyjny głos płynie w moją stronę. Nigdy nie słyszałem czegoś tak pięknego. Już samo to brzmienie sprawia, że mam ochotę się do niej uśmiechnąć. *Ja się kurwa nie uśmiecham. Nigdy*.
Oszołomiony faktem, że moja przeznaczona jest zwykłą śmiertelniczką, a ja reaguję na nią tak instynktownie, uciekam się do bycia opryskliwym i na granicy chamstw
















