Niespełna dziesięć minut później wybieram numer, który ma niewiele osób, i o którego istnieniu wiedzą nieliczni. Mój głos jest niski i oschły, ton nie pozostawia pola do negocjacji, gdy połączenie zostaje nawiązane: – Połącz mnie z Demetrim. Już.
Nie zadaję sobie trudu, by chodzić po pokoju; siedzę za biurkiem, góra w czasie burzy, pozwalając wściekłości falować pod powierzchnią. Pozostanie uwięzi
















