Jazda powrotna z targu rolniczego upływa w dziwnym rodzaju ciszy, takim, który wydaje się bardziej komfortowy niż niezręczny, mimo że żadne z nas się nie odzywa. Mike prowadzi, ale wyczuwam napięcie między Harley a mną. Siedzi tam, obok mnie, dłonie ma wygodnie splecione na kolanach, a świat wydaje się zbyt mały, gdy jest tak blisko. Co jakiś czas mój wzrok wędruje ku niej i nie mogę nie zauważyć,
















