Siedzę w rogu kanapy, a moje palce wciąż drżą od burzy uświadomienia, która właśnie uderzyła we mnie jak pociąg towarowy. Próbuję – naprawdę próbuję – zracjonalizować to, czego się właśnie dowiedziałam, ale to jak próba zatkania dziury w tonącej łodzi ręcznikami papierowymi.
Thane wciąż klęczy na podłodze po drugiej stronie sofy, a jego obecność jest ciężkim brzemieniem w powietrzu między nami. Ci
















