Obserwuję ją zza mojego biurka w bibliotece, wodząc wzrokiem za każdym jej ruchem, gdy sortuje książki, a potem skrupulatnie układa je na półkach. W sposobie, w jaki pracuje, jest niemal hipnotyczny rytm – jej dłonie z nabożeństwem przesuwają się po grzbietach tomów, a wargi wyginają się w czułym uśmiechu, gdy znajduje tytuł, którym jest szczególnie podekscytowana.
Powinienem skupić się na pracy,
















