Wiedziałem, że w chwili, gdy otworzy usta, pożałuję pytania o to, co chce dzisiaj robić.
Dopiero co się obudziła, jej włosy były plątaniną fal i chaosu, wciąż na wpół śpiąca, a jej głos chrapliwy i niski. Przeszła do kuchni jak zaspane dzikie stworzenie, w swojej małej czarnej, pogniecionej, ale wciąż wyglądającej na niej oszałamiająco, i nalała nam obojgu kawy, jakby robiła to u mojego boku od la
















