Budzę się już rozdrażniony. Prawie nie spałem. Za każdym razem, gdy zamykałem oczy, widziałem Harley. Nie w jakiejś fantazji, ani nawet we wspomnieniu. Ale wszędzie tam, gdzie nigdy jej nie było, a *powinna* być. W mojej kuchni, gdy przygotowujemy kolację. Na ekranie mojego telefonu, dzwoniącą na wideo, żeby droczyć się ze mną o jakąś bzdurę. W moim łóżku, po godzinach spędzonych na zdobywaniu każ
















