Cisza na korytarzu nie trwa długo. Pozostaję schowana za filarem jeszcze przez chwilę, oddychając wokół węzła w moich żebrach. Ale w końcu odpycham się od ściany i ruszam w stronę łazienki, ściskając kopertówkę w dłoni jak broń.
Korytarz jest słabo oświetlony, nastrojowy i elegancki, ze złotymi kinkietami i antycznymi ramami na ścianach. Nawet cholerny dywan jest drogi. Każdy mój krok wydaje się g
















