Drzwi wejściowe jej domu zamykają się za mną z kliknięciem, a ja stoję przez chwilę na werandzie, wątpiąc w swą determinację, która do tej pory była moim znaczącym atutem.
Ręce mam zaciśnięte w pięści w kieszeniach, puls zrujnowany, a usta wciąż pieką od kształtu jej warg.
Powinienem iść do samochodu, gdzie cierpliwie czeka na mnie Mike. Powinienem iść dalej i nie oglądać się za siebie, ale nie mo
















