**Perspektywa Margot**
Siedziałam teraz sama na obrzeżach sali zgromadzeń, z nogami podkulonymi na jednym z zimnych, plastikowych krzeseł, ściskając letnią butelkę wody, jakby była kołem ratunkowym.
Mój kciuk wodził po pogniecionej etykiecie, bezmyślnie odrywając jej brzegi, podczas gdy ja po prostu czekałam.
Cara wciąż nie wracała, a ja często zastanawiałam się, czy na mojej własnej odprawie też
















