**Punkt widzenia Margot**
Czar prysł z trzaskiem.
W jednej chwili trwałam zawieszona w czymś na kształt gorączkowego snu – moje ciało zdradzało każdą resztkę logiki, jaka mi pozostała – a potem nagle, ot tak, zniknął.
Coban odsunął się z ostrym westchnieniem rozbawienia, a ciepło jego ciała zniknęło sprzed moich oczu, jakby ktoś wylał mi na pierś wiadro lodowatej wody. Zamrugałam szybko, próbując
















