**Perspektywa Cobana**
Popchnąłem ją na tyle mocno, że potknęła się i upadła.
Nie chciałem, żeby uderzyła o podłogę w ten sposób – ale też jej tego nie uniemożliwiłem.
Drzwi trzasnęły za nią z ostatecznością, która wstrząsnęła całą futryną.
Stałem przed nimi jeszcze przez sekundę, z zaciśniętą szczęką, z ręką wciąż przyciśniętą do metalu, jakby jakaś część mnie jeszcze nie zdecydowała się od niej
















