**Perspektywa Margot**
Cisza między nami była niekomfortowa, ale w tym momencie już nie niezwykła.
Coban nie powiedział zbyt wiele, gdy wychodziliśmy z siłowni, po prostu zarzucił ręcznik na szyję, mruknął coś o potrzebie prysznica i skinął brodą w stronę korytarza, żebym za nim poszła.
Zrobiłam to po szybkim uścisku z Carą i rzuceniu „do zobaczenia wkrótce”, czując się teraz lepiej z zostawieniem
















