**Perspektywa Margot**
Śmiech pośród nich wydawał się głośny i ostry – jak zardzewiałe ostrze przesuwanym po tablicy.
Przeciął na wskroś cienką barierę spokoju, którą tak bardzo starałam się utrzymać w ryzach od czasu mojej w miarę udanej rozmowy z Cobanem...
Po prostu zastygłam obok Cobana na ławce, wciąż dochodząc do siebie po nagłej inwazji na mój spokój. Faceci nie przestawali uśmiechać się z
















