**POV Margot**
Stołówka tętniła typowym, stłumionym chaosem pory lunchowej, ale dzisiaj wydawała się… inna.
Grupa przed nami w kolejce była nieznajoma - nie był to miętowy duet z wczorajszego wieczoru ani nikt inny, kogo od razu bym rozpoznała. To była zmiana obiadowa Cary i Leo. Inne pary. Nowe twarze.
Już samo to o jakieś dziesięć procent złagodziło napięcie w mojej klatce piersiowej. Żadnych wr
















