**POV Margot**
Podążałam za Cobanem jak zagubiony szczeniak, stawiając drobne i ciche kroki, gdy drzwi celi rozwarły się z hukiem, a korytarz nagle zalał się życiem.
Inne pary wyciekały wokół nas — współlokatorzy z wczorajszej nocy poruszali się teraz w czymś, co przypominało porządek. Nie mogłam się powstrzymać, by nie spojrzeć na nich z boku.
Niektóre dziewczyny wyglądały na ulżone, mrugając na
















