**Punkt widzenia Margot**
Drzwi łazienki skrzypnęły za mną, i nie musiałam nawet podnosić wzroku, by poczuć zmianę w powietrzu.
Obecność Cobana natychmiast wyssała z pokoju tlen, niczym czarna dziura.
Majaczył nade mną, gdy kucałam obok otwartych pudeł, z palcami wciąż spoczywającymi na puszystym brzegu koca, który mi dali — miękkim, ciepłym, niegroźnym.
W przeciwieństwie do wszystkiego innego w
















